Inwestycja w wino

Nazywane „nowym złotem” albo „najbezpieczniejszym funduszem inwestycyjnym” wino stało się popularne już wiele lat temu. Dziś inwestowanie w dobrej jakości wina czerwone stało się znacznie wygodniejsze. W dużej mierze miało na to wpływ powstanie giełdy Liv-Ex w Londynie (zobacz podstronę giełdy wina).

Inwestycja w wino może być niezwykle ciekawa i bezpieczna, szczególnie jeśli korzystamy z firm doradczych, które za nas wybiorą odpowiednie wina i zajmą się całym procesem ich zakupu, przechowania i późniejszej sprzedaży.

Jak wygląda inwestycja w wina od strony inwestora?

Potencjalny inwestor na rynku win ma co najmniej dwie możliwości zainwestowania środków w wina:

  1. Skorzystanie z londyńskiej giełdy Liv-Ex samodzielnie. Wybranie odpowiednich skrzynek win (na podstawie własnej wiedzy), zakup ich poprzez giełdę i ulokowanie w piwnicach w Wielkiej Brytanii (koszt około 13-15 funtów szterlingów za rok za skrzynkę 12 win 0,75L). A po odpowiednim czasie (wzroście wartości win- odsprzedaż ich za pomocą tej samej giełdy.
  2. Skorzystanie z doradztwa i powierzenie swoich pieniędzy specjalistom. Minusem tego rozwiązania jest konieczność poniesienia niewielkich kosztów, ale niewątpliwym plusem- spokojna głowa o przyszłość inwestycji i praktycznie pewny wzrost wartości zakupionych win w portfelu. W Polsce takie usługi oferuje Wealth Solutions.

Inwestuję w wino, ale czy mogę je wypić?

Wina w londyńskich piwnicachWina zakupione za pośrednictwem aukcji na Liv-Ex lub innej giełdzie win na świecie (kolejną ważną giełdą jest ta w Chicago), można odsprzedać z zyskiem za pośrednictwem tej samej giełdy bądź zlecić ich wysyłkę do kraju. To od nas zależy, co chcemy z naszym winem zrobić.

Jeśli nie satysfakcjonuje nas zwrot z inwestycji, możemy najzwyczajniej wypić zakupione wino. Oczywiście w takim wypadku zostaniemy obarczeni cłem i kosztami transportu wina z Londynu do Polski.

Jak długo muszę czekać na zysk z inwestycji z wina?

Zysk z inwestycji w odpowiednie skrzynki win można szacować nawet na zaledwie 6 miesięcy. Najczęściej jednak opłaca się zainwestować pieniądze na okres 2-3 lat i dłużej.

Większość inwestorów skupia się na najlepszych winach francuskich, głównie z rejonu Bordeaux a te, zgodnie z powiedzeniem- są im starsze, tym lepsze.

Na jakiej podstawie inwestuje się w wina?

Inwestycja w wino, w przypadku wielu funduszy winiarskich, odbywa się na podstawie wielu wskaźników jakości danego wina z danego rocznika.

Doskonałym wskaźnikiem dla początkującego inwestora może tu być 100-punktowy wskaźnik Roberta Parkera, który uwzględnia w swoich ocenach win także ich rokowania na przyszłość.

Warto zatem inwestować w wina, które dobrze rokują i mają szansę na wzrost ich ceny w najbliższych latach. Oczywiście problem wyboru konkretnych skrzynek win zostaje rozwiązany, jeśli korzystamy z doradztwa, bo to firma doradcza wybierze na podstawie wielu wskaźników najlepiej rokujące wina i zakupi różne skrzynki win, by zdywersyfikować nasz portfel inwestycyjny.

Ile trzeba zainwestować?

Jeśli inwestujemy samodzielnie, to koszt zakupu wina będzie naszą sumą inwestycji (plus opłaty na giełdzie i koszt przechowania w Londynie). Jeśli inwestujemy razem z doradcą, to raczej nie przyjmuje się mniejszych inwestycji niż 2 do 2,5 tysiąca funtów jednorazowo. Ewentualne prowizje doradcy maleją wraz ze wzrostem naszej inwestycji.

Na jaki zysk można liczyć inwestując w wino?

Inwestycja w wina według wskaźników giełdy Liv-Ex jest równie bezpieczna i dochodowa, jak ma to miejsce na rynku złota. Złoto jednakże zostało w ostatnim czasie mocno przecenione i jego wzrost nie będzie już taki pewny w nadchodzących miesiącach i latach. Sytuacja na rynku wina nie jest tak niepewna i praktycznie każdy inwestor, znający rynek win jakościowych, może liczyć na spore zyski.

Dodatkowym plusem i czynnikiem uspokajającym potencjalnych inwestorów w wina jest fakt, że rynek win jakościowych na wschodzie Europy stale rośnie, a prognozy na ten wzrost są bardzo obiecujące.

Zachęcamy zatem do inwestycji w wina i zadawania pytań na naszym profilu na Facebook’u.

No comments yet, be the first.

Dodaj komentarz